Trzecie podejście do oferty Empik Premium i wreszcie strzał w dziesiątkę. O jakiej książce mowa? Będę zachwalał, chociaż nie bezkrytycznie, zbiór reportaży Tomka Michniewicza „Świat równoległy”. Dla jasności, tak jak poprzednio książkę przyswoiłem w formie audiobooka. Tym razem forma ta sprawdziła się wyśmienicie, bo pogoda ostatnio dopisuje, a że posiadam ogród mogę korzystać ze słońca mimo kwarantanny. Na takie „spacery” historie opisane przez Michniewicza pasowały wyśmienicie. Każdy reportaż pochłaniałem na jedno wyjście.
Osiem światów – Osiem punktów widzenia
Skoro napisałem, że „Świat równoległy” to zbiór tekstów (może przez tę zbiorowość, za każdym razem muszę powstrzymywać się przed przekręceniem tytułu na „światy”) wypada przybliżyć Wam Drodzy Czytelnicy, z jakimi opowieściami mamy do czynienia. Książka składa się z 8 reportaży, które przenoszą odbiorcę w różne rejony świata. Michniewicz porusza tematy: postrzegania Pakistańczyków jako terrorystów, różnic w odbiorze polskich sił specjalnych w kraju i za granicą, paradoksalnej sytuacji więziennictwa w USA, która sprzyja przestępczości, segregacji rasowej w Johannesburgu, percepcji sportów ekstremalnych przez laików, istoty świętości we współczesnym świecie, kłusownictwa w Afryce oraz ułudy jaką tworzy współczesna branża podróżnicza.
Na pierwszy rzut oka tematy są całkowicie niepowiązane ze sobą. Zbiór może wydawać się worem, do którego wrzucono wszystko co się dało, a co było opatrzone plakietką z nazwiskiem autora. Nic jednak bardziej mylnego. Każdy z reportaży łączy pewna myśl, którą dziennikarz przedstawia już we wstępie i konsekwentnie powraca do niej w kolejnych historiach. Ta myśl to pytanie o realność świata, w którym żyjemy, o znaczenie prawdy i autentyczności. Michniewicz zastanawia się jakie spojrzenie jest tym właściwym albo tym rzeczywistym. Czy Pakistańczycy to terroryści? – jedni się wysadzają, ale inni sami boją się fundamentalistów. Czy skoki w wingsuicie to szaleństwo, czy profesjonalizm? – potrzeba do nich precyzyjnych umiejętności, kalkulacji i sprzętu, ale ludzie jednak giną w nich częściej, niż w innych dziedzinach sportów. Podobnych dylematów w tej książce jest wiele i każdy kolejny buduje obraz relatywnego świata, w którym prawdy są zależne od obserwatora, jego interesów i motywacji.
Piękno i brzydota relatywizmu
Jeśli ktoś mnie zna, wie że taka optyka to coś co uwielbiam. Jestem relatywistą i lubię, gdy autor skupia się na wątpliwościach i różnych spojrzeniach na świat, zamiast na prostych i szybkich odpowiedziach. Michniewicz, nie tylko nie daje jasnych wytycznych jak żyć, ale także osnuwa swoje relacje w interesującą narracje. Scenerie są barwne, historie wciągają, a różnorodność tematów nie pozwala się znudzić. Początkowo ta wielość zagadnień mnie zniechęcała, bo nie lubię skakać z jednego kwiatka, na drugi i co chwila wczuwać się od nowa. Tutaj jednak miałem wrażenie natychmiastowej immersji za każdym razem gdy zaczynałem nowy reportaż. Świetna sprawa.

Dla ludzi, którzy chcieliby sięgnąć po reportaż teraz, w tych dziwnych i niewesołych czasach, mam jednak małe ostrzeżenie. Chociaż miejsca opisywane przez autora są egzotyczne i kolorowe, książka nie jest literacką wycieczką po hotelach świata, to raczej ciężka wyprawa, wymagająca zaparcia i mocnych nerwów. Autor pokazuje śmierć, ubóstwo, okrucieństwo i hipokryzję ludzi, ale nie tylko tych odległych i dalekich – przede wszystkich nas samych. Historie mimo, że pozbawione jasnego podziału na prawdę i kłamstwo, nie są pozbawione wskazówek na temat dobra i zła. Michniewicz nieraz burzy złudzenia i odziera nasze wyobrażenia o innych miejscach z romantycznych złudzeń i rozwiewa awanturnicze sny.
Czasami za bardzo
Nie będę rzucał tutaj tekstami w stylu: „po tej lekturze nie będziecie patrzeć na świat tak samo”, bo to zwykle marketingowy bełkot. To jak bardzo pozwolicie się pozbawić złudzeń na temat świata zależy tylko od Was. Każdy czytelnik podejdzie pewnie do tej książki inaczej i wyjdzie z czym innym. Nie zdziwię się, jeśli niektórzy będą wstrząśnięci, a inni stwierdzą, że to gorące tematy pisane pod publiczkę.
Niestety Ci drudzy będą mieli pewien pretekst, by tak zrobić, ponieważ autor miejscami popada, moim zdaniem, w zbyt duży patos i nadmierną stylizację wypowiedzi. Nie jest to nagminne, ale niektóre historie były zwieńczone rozważaniami, których treść niepotrzebnie wzmacniana była formą literackiej egzaltacji. Znów, jak w poprzednich tekstach dotyczących audiobooków, zdaję sobie sprawę, że po części to wina lektora, ale jednak i same teksty noszą takie znamiona. Nie jest to jednak zabieg rażący, nie pojawia się aż tak często i nie każdemu musi przeszkadzać.
Podsumowując, poleciłbym tę książkę każdemu, kto nie boi się pesymistycznych rozważań na temat kondycji świata i własnego w nim miejsca. Uważam, że zejście z piedestału świętych racji i jedynie słusznych poglądów nikomu jeszcze nie zaszkodziło, a szczególnie korzystne może być dla całych zbiorowości karmiących się własnymi złudzeniami o rzeczywistości. Lektura „Świata równoległego” wywołała we mnie podobne odczucia (chociaż w mniejszym stopniu) do tych, jakie miałem po „Kongresie futurologicznym” Lema – dlatego jeśli ktoś woli podobne rozważania wzbudzać za pomocą fantastyki odsyłam do tego dzieła.
Sebastian Sienica
Źródła fotografii:
1. https://bonito.pl/k-1195435-swiat-rownolegly
2. https://lubimyczytac.pl/autor/32997/tomek-michniewicz

Fajny blog, czytałeś może „Wykluczonych” Artura Domosławskiego? Co sądzisz? Dla mnie absolutny sztos w temacie reportaży, otwiera oczy zwłaszcza w temacie Palestyny.
Polecę jeszcze książkę „Karawana kryzysu”, to chyba fajna podstawa, żeby wypowiadać się o Trzecim Świecie w obecnych czasach.
Miłego poniedziałku
PolubieniePolubienie
Dzięki za komentarz i polecajki. Nie czytałem tych pozycji. Reportaże nie są zazwyczaj moim pierwszym wyborem literackim, ale ostatnio mnie do nich ciągnie, więc z chęcią sprawdzę te książki i jeśli będę miał coś ciekawego do napisania o nich to wstawię tekst 😉
PolubieniePolubienie